Publikacje » Uprawy » Omacnicę prosowiankę zwalczaj od jesieni

Omacnicę prosowiankę zwalczaj od jesieni

15 Listopada 2021

Omacnicę prosowiankę zwalczaj od jesieni

Omacnica prosowianka potrafi nalatywać z odległości kilku kilometrów. Składając do 400-600 jaj, błyskawicznie odbudowuje swoją populację. Stąd tak ważne jest niszczenie resztek pożniwnych kukurydzy już po zbiorach na jak największych obszarach z uprawą tego gatunku.

Omacnica prosowianka to niewielki motyl nocny, który pojawia się od czerwca w uprawach kukurydzy, natomiast jego gąsienice pozostają na polu do wiosny kolejnego roku. Oznacza to, że bez względu na stadium rozwojowe, w którym się znajduje owad, jest on obecny na danym polu co najmniej 340-350 dni. Potrzebuje kilku – kilkunastu dni na wylot z poczwarki poza ściernisko, znalezienie partnera, kopulację i ponowny nalot na nowo wysiane rośliny w celu złożenia jaj i wydania nowego pokolenia. Tych w Polsce póki co wiele nie ma, gdyż jest jedno główne pokolenie, lokalnie drugie (nie kończy rozwoju), ale w niektórych krajach może być ich do 3-4.

Przysmaki omacnicy prosowianki

Co ciekawe, omacnica na ziemiach obecnej Polski występuje od XIX wieku, natomiast na kukurydzy jest notowana dopiero od lat 50. minionego wieku. Przed kukurydzą żerowała głównie na prosie (stąd nazwa gatunku) czy też włośnicy berze (czyli czumizie). Jest to przykład gatunku o zasięgu światowym, ale pochodzenia euroazjatyckiego. Jest on doskonale dostosowany pod kątem biologii do żerowania w roślinach grubołodygowych, stąd też kukurydza stanowi dla omacnicy główną roślinę żywicielską. Nie można jednak zapominać, że to polifag, czyli gatunek mogący żerować na różnych roślinach, w tym ze sobą niespokrewnionych. Takich roślin doliczono się w USA ponad 230 gatunków. Dla niektórych zaskoczeniem może być, że gąsienice omacnicy prosowianki wykrywane są tam także w roślinach soi, ziemniaka czy pszenicy. W Polsce na ten moment dane mówiące o gatunkach zasiedlanych przez tego szkodnika są szczątkowe, ale pod kątem szkodliwości omacnica obok kukurydzy poważnie uszkadza np. uprawy chmielu. Na innych roślinach, typu malina, proso, sorgo, może się liczniej pojawić także lokalnie. 

O omacnicy słów kilka

Szkodnik w stadium gąsienicy tylko przez krótki okres przebywa bezpośrednio na powierzchni roślin (po wylęgu), później jest ukryty wewnątrz tkanek, gdzie także zimuje. To sprawia, że w odróżnieniu od wielu innych gatunków jest niemal cały czas osłonięty przed działaniem wrogów naturalnych, czynników pogodowych, nie wspominając o zabiegach ochrony roślin, jakie wykonuje człowiek. Pogoda ma największy wpływ na liczebność i szkodliwość gatunku w czasie lotu motyli, składania przez nie jaj oraz na etapie wylęgu i żerowania gąsienic w pierwszym stadium rozwojowym. To na tych etapach rozwoju omacnicy śmiertelność gatunku może być ponadprzeciętna. Później, gdy szkodnik przeniknie do wnętrza tkanek lub ukryje się w zakamarkach roślin, jest już bezpieczniejszy. 

Jest to także owad łatwo adaptujący się do zmiennych warunków pogodowych. Choć zaliczany jest do gatunków ciepłolubnych, to trzeba pamiętać, że podobnie jak wiele innych azjatyckich szkodników bez problemu znosi silne mrozy w czasie swojego zimowania w resztkach roślin. Chłód jako taki w czasie wegetacji roślin może być czynnikiem ograniczającym jego ekspansję (motyli), ale sam mróz w czasie zimowania gąsienic nie jest absolutnie elementem redukującym istotnie ich populację, na co mamy mnóstwo dowodów. Bez większych problemów owad znosi mrozy do -25/-30°C, będąc ukrytym w kolebce zimowej w resztkach rośliny żywicielskiej. Także i okresy suszy dobrze przeczekuje w ukryciu. Tu dochodzimy do bardzo ważnej dla każdego producenta kukurydzy kwestii – do resztek pożniwnych i kolebki zimowej. To z tego powodu tak mocno się propaguje stosowanie rozdrabniania resztek pożniwnych, na jak największą skalę. Chodzi o to, żeby szkodnikowi, jeśli nie zniszczyć, to naruszyć mechanicznie miejsca zimowego ukrycia, co sprawi, że część gąsienic zginie. Większość gąsienic zimuje w pierwszym międzywęźlu łodygi, które jest najbardziej narażone na mechaniczne rozdrobnienie. Niestety, coraz częściej gąsienice wgryzają się na zimowanie tuż przy nasadzie łodygi w miejscu jej styku z glebą, a niekiedy wgryzają się do łodygi i schodzą pod ziemię do szyjki korzeniowej. Tam sprzęt rozdrabniający nie dotrze. Można też spotkać (rzadko) niewielką liczbę gąsienic zimującą w rdzeniach kolb.

Gąsienica omacnicy prosowianki w resztakch pożniwnych kukurydzy; Fot. Katarzyna Szulc

Likwidacja zimowisk szkodnika

Poleca się zatem w agrotechnicznej metodzie ochrony kukurydzy przed omacnicą wdrażanie zaraz po zbiorach plonu (kiszonka, ziarno, biogaz) rozdrabniania resztek pozostawionych na polu. Rekomenduje się tu mulczery o różnej szerokości, wydajności, mechanizmie działania (bierne i aktywne). W badaniach IOR-PIB mulczery były w stanie mechanicznie zniszczyć do 70 proc. gąsienic na polu. Nigdy nie będzie tak, że zginą wszystkie, ale w profilaktyce jest to i tak bardzo wysoka wydajność. Możliwe jest także i to, że obecne na rynku maszyny są już o wiele wydajniejsze, pozwalają na niższe zejście bijaków w okolice nasady łodyg, co daje lepsze rezultaty. Obok typowych mulczerów stosuje się też choćby talerzowanie, wały nożowe czy glebogryzarki. Dobrym połączeniem rozdrabniania ścierniska jest wcześniejsze niskie skoszenie roślin kombajnem, w tym użycie maszyn z rozdrabniaczem resztek na wylocie słomy z urządzenia. 

Na rozdrabnianie resztek pożniwnych trzeba patrzeć jednak szerzej niż tylko przez pryzmat omacnicy. Pocięcie resztek pozwala przyśpieszyć rozkład materii organicznej – likwidując w ten sposób miejsce, na którym mogą zimować zarodniki lub grzybnia patogenów (zwłaszcza grzybów z rodzaju Fusarium). Z kolei omacnica, która przeżyje, może być też łatwiej atakowana przez wrogów naturalnych, gdy jej kolebka zimowa została uszkodzona (np. porażenie przez grzyb Beauveria bassiana. Ponadto w dobrze rozdrobnionych resztkach pożniwnych szybciej zachodzi proces ich mineralizacji przy współudziale mikro- i makroorganizmów. Należy pamiętać, że słoma to cenny nawóz organiczny, bogaty w cenne dla roślin składniki pokarmowe. 

Jak wspomniano, część gąsienic zimuje w strefie niedostępnej dla rozdrabniaczy, stąd dodatkowym zabiegiem wartym rozważenia jest użycie pługa, który rozetnie karpy korzeniowe i nasadę łodygi. Wprawdzie część gospodarstw odchodzi od orki, ale mimo wszystko płytkie przykrycie glebą resztek pozwala w warunkach większej wilgotności na szybsze rozkładanie się półzdrewniałych tkanek. Gdy zima jest sucha, to proces rozkładu resztek jest mocno spowolniony i tym samym szkodnik bezpieczniejszy. Wiosną można użyć dodatkowo bronę talerzową, aby dociąć ewentualne większe fragmenty, które łatwo powinny się już rozpadać po zimie. To byłoby zasadne, zwłaszcza przy uprawie w monokulturze na polach z dużą szkodliwością omacnicy.

Niszczenie resztek na wiosnę

Zdarza się niekiedy tak, że ściernisko pozostaje przez zimę nietknięte żadną maszyną, np. z powodu niemożności wjazdu w pole. Gdy tylko się da, np. w marcu, ewentualnie na początku kwietnia, warto wjechać ze sprzętem, który potnie pozostawione resztki. Powinny po zimie dać się dość łatwo rozdrobnić. Taki zabieg, choć rzadko praktykowany, ma też duży wpływ na szkodnika (nie wykonywano badań naukowych weryfikujących, w jakim stopniu zmniejsza populację omacnicy). Można jednak wskazać, że przerwany spoczynek zimowy i nagłe wybudzenie szkodnika może się odbić negatywnie na jego kondycji zdrowotnej, bo do przepoczwarczenia ma jeszcze sporo czasu (zaczyna się zwykle od połowy maja). Nie wiadomo też, czy taka gąsienica, która się wybudzi, ale nie zginie po przejechaniu rozdrabniacza, będzie miała szansę ponownie wejść w stadium diapauzy. Jeżeli nie, to na ile czasu wystarczy jej substancji zapasowych w ciele? To są kwestie do weryfikacji w badaniach naukowych. Trzeba jednak jasno zaznaczyć – rozdrabnianie resztek niewiele da, gdy wokoło pola pozostali producenci kukurydzy tego nie praktykują. Omacnica prosowianka potrafi nalatywać z odległości kilku kilometrów, a dodatkowo składając do 400-600 jaj, błyskawicznie odbudowuje swoją populację przy sprzyjającej jej pogodzie. Siła tkwi zatem nie tylko w dokładności rozdrabniania, ale i skali tego zabiegu na danym obszarze. W dobie „Zielonego Ładu” i kurczących się możliwości ochrony roślin, w tym braku sprzętowego do zabiegów w pełni okresu wegetacyjnego, warto choć zainwestować w rozdrabnianie. Omacnica wszak może zabrać ponad 2,5 tony ziarna z hektara! W tym sprzyja fuzariozom, a te mogą skazić plon mykotoksynami, co rodzi kolejne problemy.

Sama orka wiosenna przykrywająca resztki jest często określana jako zło konieczne, gdyż sprzyja choćby przesuszaniu się gleby, ale czasami po prostu dane gospodarstwo nie ma wyboru i musi ją wykonać. 

Jesień i zima to także czas planowania struktury zasiewów i ich rozlokowania na posiadanych gruntach. Tu warto wdrażać płodozmian, jeszcze lepiej bezpośrednią izolację od wieloletnich monokultur kukurydzy, zwłaszcza w żaden sposób niechronionych przed szkodnikiem i chorobami. Ponadto warto do siewu wybrać te odmiany, które są mniej przez omacnicę uszkadzane. Dobrze zatem byłoby wizytować poletka odmianowe i sprawdzać, która z odmian radziła sobie lepiej ze szkodnikiem w bieżącym roku.

 

dr hab. inż. Paweł K. Bereś, 

prof. IOR-PIB, TSD w Rzeszowie

fot. Katarzyna Szulc

 

Pogoda rolnicza
Szczegółowa prognoza temperatury gleby, punktu rosy, wiatru, indexu UV
Pobierz lokalizację z urządzenia
Szkolenia online
Narzędzia online

Szanowni Państwo! Informujemy, że aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie, nasz serwis internetowy gromadzi i zapisuje w pamięci komputerów Użytkowników serwisu krótkie informacje tekstowe (tzw. „cookies”). W każdym czasie możecie Państwo zmodyfikować ustawienia przeglądarki, aby wyłączyć ten mechanizm. Konfiguracja, która dopuszcza używanie cookies oznacza, że Użytkownicy wyrażają na powyższe zgodę. Aby dowiedzieć się więcej proszę zapoznać się z Polityką Prywatności