Uprawy rolnicze

Plaga gryzoni w rolnictwie

22 Lutego 2021, źródło: https://www.plantpress.pl/

Chociaż 2020 rok nie był rekordowo suchy, to plaga gryzoni w rolnictwie jest faktem. Analizując wszystkie metody walki z gryzoniami, najskuteczniejsza pozostaje niezmiennie matka natura. Działania mające na celu zwiększenie liczebności naturalnych wrogów gryzoni oraz ułatwienie im polowań wydają się być najlepszymi. Zwłaszcza z punktu widzenia ekologicznej produkcji.

Fot. nieuweoogst.nl

Myszy, norniki, szczury, nornice… Wszystkie dały się we znaki rolnikom w Polsce szczególnie w 2020 roku. Chociaż nie był on najsuchszy, jednocześnie dając idealne warunki do rozwoju, to niezależnie od gałęzi produkcji rolnej gryzonie dały się we znaki.

Co wpływa w pierwszej kolejności na rozwój populacji jakiegokolwiek szkodnika, w tym gryzoni? Dostatek pożywienia i względne bezpieczeństwo! Instynktownie jest to impuls do rozmnażania się – przedłużenia gatunku. Owo rozmnażanie, to czasami dotkliwe szkody dla rolników niezależnie od gałęzi produkcji. W minionym roku, plaga gryzoni chyba najbardziej dotknęła producentów zbóż.

Bezpieczeństwo z punktu widzenia przeciętnej myszy, to przede wszystkim uprawa bez orkowa. Jak wiadomo głębokie uprawy polowe, jak pług czy głębosz, skutecznie eliminują część populacji gryzoni na działce. 

W tym momencie dochodzimy do swego rodzaju sprzeczności. Uprawa bez orkowa daje szereg korzyści, przede wszystkim poprawę zasobności gleby w wodę. Jak wiadomo rozwojowi gryzoni sprzyja sucha aura. Jeśli zatem nawet podjęlibyśmy się orki w przypadku wspomnianego typu uprawy, to z jednej sytuacji kryzysowej (gryzoni) przyłożymy się do pogłębienia drugiej sytuacji kryzysowej (suszy) poprzez szybszą utratę wody z gleby. 

Kiedy będziemy wiedzieli, że gryzoni jest już za dużo?

Najprostsza jest metoda czynnych nor. Musimy wyznaczyć na polu 3 miejsca o powierzchni 100 metrów kwadratowych (10 x 10m). Następnie liczymy wszystkie nory gryzoni. Ważne, aby wszystkie zliczone nory zadeptać. Po dniu lub dwóch czynność powtarzamy. Otwarte nory, to te zamieszkałe przez gryzonie. Otrzymaną za drugim razem liczbę dzielimy przez trzy i w efekcie otrzymujemy średnią liczbę nor na poletko.

Metoda obliczania czynnych nor jest prosta i tania. Trzy aktywne nory na 100 metrów kwadratowych są wskaźnikiem, że działania mające na celu ograniczenie populacji są konieczne.  

Walka nie jest prosta…

Oprócz orki jest jeszcze kilka sposobów na uporanie się z niechcianymi gośćmi, którzy podgryzają nasze uprawy. Można na przykład zdecydować się ręczne rozsypywanie zatrutego ziarna. 

Holendrzy w swoich doświadczeniach wykorzystali najbardziej ekologiczną i najbardziej dostępną w kraju substancję – wodę. W testach zwyczajnie zalewano pola wodą z pobliskich kanałów. Efekty doświadczeń były oczywiste. Na zdjęciach z dronów wyraźnie widać lepszy stan upraw na działce zalewanej niż na działce nie zalewanej. Są również minusy tego rozwiązania. Mniejsze napowietrzenie gleby i większe jej zbicie. Ponadto w naszych warunkach niewielu rolników może sobie na to pozwolić.

Kolejna skuteczna metoda, to dbanie o populację i dobrobyt naturalnych wrogów gryzoni, czyli ptaków drapieżnych. Tak działają między innymi rolnicy zajmujący się uprawą bez orkową. Na dużych połaciach pól ptaki drapieżne zwyczajnie nie mają gdzie usiąść, aby obserwować teren i wypatrzyć ewentualną zdobycz. Trzeba więc im w tym pomóc stawiając na polach swego rodzaju paliki, z których mogą patrolować okolice. Koszty są niewielkie, a korzyści wymierne. Naturalna metoda ograniczenia populacji gryzoni, wpłynie pozytywnie na poprawę dobrostanu i populacji ich naturalnych wrogów.

W sadownictwie ptaki drapieżne co prawda mają gdzie usiąść, jednak mają bardzo ograniczoną widoczność. Orka również nie wchodzi w grę. Dlatego producenci owoców walczą z gryzoniami rozkładając w rządkach drzew różnego rodzaju trucizny.

W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie walczy się z gryzoniami antykoncepcyjnym preparatem, którego stosowanie nie polega na truciu zwierząt, lecz na negatywnym wpływie na proces rozmnażania. Środek powoduje pogorszenie stanu nasienia u samców, wczesną menopauzę samic a także bezpłodność. 

Rozwiązania instytucjonalne

Zarówno Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych jak również Krajowa Rada Izb Rolniczych wielokrotnie informował i wręcz alarmował zarówno o samej pladze gryzoni w uprawach zbożowych jak również o stratach rolników. Zdarzało się, że plon z hektara spadał do 2 ton. Szczególnie w południowo – zachodniej części kraju. 

Jednym z postulatów byłoby zniesienie obowiązku odłogowania i zazieleniania pól. Szczególnie w gminach, gdzie problem szczególnie mocno doskwiera. Na wyżej wymienionych polach gryzonie mają idealne warunki do rozmnażania się.

Ponadto PZPRZ wnioskowało w Ministerstwie Rolnictwa o podjęcie prac nad podobnymi środkami jak wspomniany wyżej, amerykański środek antykoncepcyjny. Rozwiązanie takie również w naszych warunkach mogłoby dać rolnikom skuteczne narzędzie do walki z myszami i nornicami. To rozwiązanie ma wielu krytyków i zdaniem specjalistów raczej nie ma szans na rejestrację podobnej substancji na terenie Unii Europejskiej. Miałoby to również szereg negatywnych skutków dla środowiska, przede wszystkim dla ptaków drapieżnych. 

 

Karol Pajewski

<< powrót do listy artykułów