Uprawy rolnicze

Dlaczego chwasty w rzepaku warto zwalczyć nalistnie

11 Września 2020, źródło: https://www.corteva.pl/

Drogi Czytelniku, jeżeli czytasz ten artykuł to z pewnością nie wykonałeś jeszcze zabiegu odchwaszczającego na polach rzepaku ozimego. Być może było zbyt sucho, albo nie zdążyłeś wykonać zabiegu w najbezpieczniejszym terminie do 3 dni po siewie. Zostaje mi gdybanie, ale mogę tylko przypuszczać, że być może powodem są stosowane przez Ciebie uproszczenia uprawowe lub po prostu nie najlepsze doświadczenia ze stosowania herbicydów doglebowych w latach poprzednich. Poniżej chce Tobie przedstawić kilka najważniejszych cech, które mam nadzieje utwierdzą Cię w przekonaniu, że dokonałeś dobrego wyboru czekając z zabiegiem na wschody chwastów. 

Odchwaszczanie jest pierwszym zabiegiem ochronnym, który wykonujemy na plantacji, dlatego warto zadbać, żeby był on skuteczny i nie przeszkadzał w rozwoju rzepaku ozimego. Dlaczego zatem warto poczekać i wykonać ten zabieg, gdy rzepak będzie już na wierzchu?

Wschody rzepaku

To bardzo ważny moment, który decyduje o wyrównaniu plantacji. A ten aspekt oceniamy przecież przez cały okres wegetacji, chociażby podczas wyboru, kiedy wykonać zabieg regulacyjny na plantacji. Substancje doglebowe w warunkach wyższej wilgotności gleby mogą zaburzać prawidłowy wzrost roślin, co może wpłynąć na ogólne tempo wzrostu jak i wyrównanie rzepaku. Wybierając herbicydy nalistne zabieg wykonujemy już po okresie wschodów najwcześniej, gdy rośliny wykształcą co najmniej 2 liście właściwe.

Z jakimi chwastami mam problem?

Garnitur chwastów na polach jest przeróżny i nie raz potrafi nas zaskoczyć. Oczywiście, jeżeli gospodarujesz na danej plantacji od wielu lat, a w dodatku dbasz o prawidłowy płodozmian, to ryzyko jest mniejsze i z reguły możesz przypuszczać, których chwastów się spodziewać. Coraz częściej jednak jesteśmy zaskakiwani przez gatunki ekspansywne. 10 lat temu dużym problemem stał się fiołek polny, obecnie mocno walczymy m.in. z bodziszkiem drobnym, nie zapominając o tych gatunkach, których groźba niezwalczenia cały czas skutkuje odbiciem w spadku plonowania. Mam tutaj na myśli oczywiście takie chwasty jak mak polny, przytulia, rumiany czy chaber bławatek. Mając pod ręką skuteczne rozwiązania w postaci herbicydów nalistnych, możemy zwalczyć te gatunki w sytuacji, gdy są już na polu i możemy ocenić, które z nich w szczególny sposób wymagają szybkiego i skutecznego zwalczenia. I nie zapominaj o gatunkach ciepłolubnych, tj. komosa biała! Chwast ten stał się prawdziwą zmorą w latach suchych, gdy masowo wschodził jesienią w rzepaku, nic nie robiąc sobie z zastosowanych zabiegów doglebowych. 

Uproszczenia, a skuteczność herbicydów

Nowoczesność to klucz w innowacyjnym rolnictwie, dlatego możemy zauważyć coraz więcej plantacji zasianych w uproszczeniach uprawowych, szczególnie tych konserwujących glebę (np. strip-till). Dyskutujemy od kilku lat o problemie suszy i metodach magazynowania wody w glebie, a ten system uprawy, na pewno to ułatwia. Jeżeli praktykujesz taki typ uprawy, to z pewnością przekonałeś się o tym, że herbicydy nalistne, zdecydowanie lepiej się sprawdzają, niż rozwiązania typowo doglebowe. 

A co z następstwem?

Wprawdzie od kilku lat nie mieliśmy prawdziwej zimy, ale mimo wszystko okresowo borykamy się z problemem przesiewu plantacji. Jak nie mrozy, to szkodniki czy choroby mogą wymusić decyzję o przesiewie. Substancje doglebowe, np. chlomazon, mają bardzo długi okres rozpadu w glebie, co utrudnia wybór właściwej rośliny następczej. Wybierając produkty do odchwaszczania zawsze czytajmy etykietę, która podpowie nam, czy dany preparat niesie ryzyko przy wcześniejszej likwidacji plantacji rzepaku ozimego. Na szczęście wśród herbicydów nalistnych znajdziemy takie, które dają spore możliwości. 

Kupujesz spokój, a przemyślane decyzje zawsze są w cenie

Jako ostatnią cechę chciałbym wymienić gospodarowanie czasem. Doskonale wiemy jak trudny logistycznie jest moment siewu rzepaku. Nie dość, że jeszcze niedawno kończyliśmy żniwa, to z jednej strony musimy przygotować pole, zasiać, a wg tradycyjnych wzorców także ochronić przed chwastami. A to wszystko jeszcze przy sprzyjającej pogodzie. Rzadko kiedy szczęście dopisuje tak, aby było idealnie. Herbicydy nalistne są droższe od tych stosowanych przed wschodami rzepaku, ale dają o wiele większe możliwości przy planowaniu terminu zabiegu. Można powiedzieć, że kupujemy spokój, ale przy precyzyjności charakteryzującej rolnictwo, zwraca się to z nawiązką.

Jakie herbicydy wybrać?

W portfolio firmy Corteva znajdują się herbicydy, o których drogi Czytelniku z pewnością słyszałeś. Navigator 360 SL to produkt, który jest stosowany blisko od 10 lat, najczęściej w połączeniu z metazachlorem. Nowym rozwiązaniem, które zdobyło już sporą popularność jest pakiet handlowy Belkar + Kliper, który kompleksowo zwalcza wiele chwastów w rzepaku, począwszy od trudnego bodziszka drobnego czy fiołka, poprzez doskonale znane przytulie, maki, chabry czy gatunki rumianowate. 

Koniec końców, w zwalczaniu chwastów chodzi o to, aby je skutecznie wyeliminować z plantacji. Metoda nalistna daje Ci ogromne możliwości, abyś cieszył się z efektów swojej decyzji. Powodzenia!

 

Paweł Talbierz

<< powrót do listy artykułów